że byłem leniwy roztargniony zbyt ostrożny w labiryntach i grotach
a także wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście
ludów podbitych i oglądałem tylko wschody księżyca i muzea
-dziękuje Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi
cząstki swojej tajemnicy i w wielkiej wyrozumiałości pomyślałem że
Duccio van Eyck Bellini
malowali także mnie
a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca cierpliwie
odkrywał przede mną okaleczone ciało
-proszę Cię żebyś wynagrodził siwego staruszka który nie proszony
przyniósł mi list owoce ze swego ogrodu na spalonej słońcem ojczystej
wyspie syna Laertesa
a także Miss Helen z mglistej wysepki Mull na Hebrydach za to że
przyjęła mnie po grecku i prosiła żeby w nocy zostawić w oknie
wychodzącym na Holy Iona zapaloną lampę aby światła ziemi
pozdrawiały się
a także tych wszystkich którzy wskazywali mi drogę i mówili kato kyrie kato
i żebyś miał w swej opiece Mamę ze Spoleto Spiridiona z Paxos dobrego
studenta z Berlina który wybawił mnie z opresji a potem nieoczekiwanie
spotkany w Arizonie wiózł mnie do Wielkiego Kanionu który jak sto tysięcy katedr
zwróconych głową w dół
-pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych
niemądrych prześladowcach kiedy słońce schodzi w Morze Jońskie
prawdziwe nieopisane żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny to znaczy ten który pragnie źródła
dziękuje Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny
a jeśli jest to twoje uwodzenie jestem uwiedzony na zawsze i bez wybaczenia
Zbigniew Herbert